Menu
Święta
O Wielkanocy
Wielki Post
Wielkanoc
Reklama
Statystyki


Kontakt

Tradycja Wielkanocy

Wielkanoc zawierając elementy dawnych świąt wiosennych, w głównej mierze jednak jest świętem chrześcijańskim, wyznaczanym i celebrowanym przez Kosciół.
Koniec Wielkiego Postu i Święto Zmartwychstania wytycza rezurekcja.
Od XVIII wieku msza rezurekcyjna (resurrectio - łac.zmartwychwstanie) odbywa się w Wielką Niedzielę, zwaną Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego. Po radosnym okrzyku "Alleluja" (halelu-Jah - hebr.chwalcie Boga!) kapłan oznajmiając śpiewem zmartwychwstanie Chrystusa, wyjmuje z Grobu Pańskiego Najświętszy Sakrament i trzymając przed sobą monstrancję z Hostią, prowadzi procesję dookoła kościoła. Rezurekcję kończy hymn dziękczynny i wierni radośnie rozpoczynają święto.
Zanika już zwyczaj i uczucie wzajemnych więzi, gdy krewni, sąsiedzi i znajomi podchodzili do siebie dzieląc się radosną nowiną: "Chrystus zmartwychwstał", którą pozdrowiony potwierdzał: "Zmartwychwstał prawdziwie".

Niedziela Wielkanocna w zwyczajach jest świętem rodzinnym, niemniej w tym dniu chętnie przy stole widuje się gości.
Zwyczaj rozpoczynania późnego i uroczystego śniadania od dzielenia się święconym jajkiem i składania sobie życzeń umacniał więź pomiędzy bliskimi i przetrwał do dziś.
Śniadanie, zwane też Święconym, lub "obiadem bez dymu" zazwyczaj przeciągało się do godzin popołudniowych. Spożywano w wielkiej obfitości głównie dania zimne, przygotowane wcześniej, niekiedy tylko przygrzewając jakąś potrawę. Jaja, chleb, wędliny, pieczyste, drób i ciasta wypełniały stoły i wygłodniałe po Wielkim Poście żołądki, uśmiech wreszcie mógł gościć na twarzach, do łask wracały żarty i zabawy.
W wielkanocnych zabawach i grach rolę najważniejszych atrybutów od wieków pełniły pisanki.
Wybitki, walatki, kulanie kolorowych jajek dla stwierdzenia czyje ma najmocniejszą skorupkę, nie tylko bawiło, ale prorokowało dobrą przyszłość zwycięzcy.
W niektórych regionach pisanki w koszyczkach lub gniazdkach, często uzupełnianych łakociami, były podarunkami "od zajączka" dla dzieci, czasem wręczanymi, czasem chowanymi, by mogły je odszukać. Pisanki były też darem grzecznościowym, czasem z intencją zawartą w umieszczanych na nich napisach lub wzorach.
Pisanki były nie tylko lubianym podarunkiem, jako dowód przyjaźni i sympatii. Łączyło się z nimi wierzenie w ich magiczną moc. Pisanka umieszczona w oknie, miała strzec od gromów, rzucona w ogień - gasić pożar, zakopana pod domem zagradzała dostęp siłom nieczystym. Niezwykłą moc przypisywano nawet wodzie, w której gotowano jajka na pisanki - miała uzdrawiać chorych i dodawać urody.
Ucztując i bawiąc się, baczono pilnie, by ze "święconego" nie zmarnował się żaden okruch. Resztki otrzymywały zwierzęta, okruszyny i kości rozsypywano w ogrodach i na polach w intencji urodzaju i odstraszania szkodników, a nawet skorupki jaj i pisanek zakopywano w ziemię dla pomyślności.

Pierwszy dzień świąt zazwyczaj spędzano na rodzinnym ucztowaniu, za to Poniedziałek Wielkanocny, zwany też Lanym Poniedziałkiem, był dniem składania wizyt sąsiadom i znajomym oraz zabaw i swawoli jako dzień dyngowania i śmigusa.

Dingnus, dingnis to niemieckie określenie wykupu przed rabunkiem, lub okupu wojennego.
Dünnguss to niemieckie określenie mocno rozwodnionego roztworu, cienkusza lub chlustu wody. W obu przypadkach doszukiwać się można pochodzenia nazwy zwyczaju dyngowania.
Dyngowanie jest reliktem zamierzchłych wierzeń w moc przekazania siły młodych pędów przez przez smaganie ciała i w możliwość zmywania win przez polewanie się wodą. (Zwyczaj znany i praktykowany w Azji na zakończenie roku )
Dyng był ofiarą, datkiem, wykupem od razów rózgami lub przemoczenia wodą, niejako też rewanżem i opłatą od świątecznych życzeń składanych przez grupy przebierańców chodzących od domu do domu, dziewczęcych gromad chodzących z Gaikiem (Maikiem, Nowym latkiem) i chłopięcych, wędrujących z Kurkiem.
Chodzenie po dyngusie było odpowiednikiem bożonarodzeniowego zwyczaju chodzenia po kolędzie, życzenia miały formę wierszy, przyśpiewek, niekiedy inscenizacji.

Śmigus (prawdopodobnie od niemieckiego schamgustern, lub schmackostern; schmacken - bić; Ostern - Wielkanoc) był niemal identycznym zwyczajem smagania przypadkowym delikwentom nóg brzozowymi rózgami i oblewania wodą, od których to uprzykrzeń również należało wykupić się dyngiem. Na wsiach przygotowanie do śmigusa rozpoczynało się juz w niedzielny wieczór od głośnych, a często niewybredych, wierszowanych przywoływek zapowiadajacych z imienia, które panny poddane będą zabiegowi wyróżnienia wodą, a pominięcie w nich traktowano jako dyshonor.

Wielkanocny zwyczaj oblewania się wodą zapewne początek bierze z przekonań o jej oczyszczającej mocy, niewykluczone jednak, że praktykowanie go w Lany Poniedziałek nawiązuje do nieco siłowego wprowadzania chrześcijaństwa na Litwie, gdzie tłumy zapędzano do wody lub stojące na brzegu obficie polewano w celu ochrzczenia.
Być może w zwyczaju pozostał też ślad z pierwszych lat chrześcijaństwa w Jerozolimie, w której Żydzi oblewali z okien wodą ludzi gromadzących się na ulicach i rozmawiających o zmartwychwstaniu Jezusa.
Zwyczaje i ich nazwy mieszały się w zależności od regionów, do XV wieku dwa osobne, z upływem czasu scalone w "Śmigus-Dyngus", który znany jest dzisiaj.

Z ciekawych, choć regionalnych zwyczajów do dziś przetrwało kilka, w tym dwa krakowskie.

Zwierzyniecki Emaus, uroczysty przechód mieszkańców do kościoła na pamiątkę objawienia się zmartwychwstałego Chrystusa uczniom wędrującym do Emaus, z czasem zmienił się w wielki odpust.

Rękawka to zwyczaj wywodzący się z tradycji starosłowiańskich wiosennych styp zadusznych, a do zwyczajów wielkanocnych wszedł jako dzień rozdawania ubogim resztek święconego na grobie Kraka legendarnego założyciela miasta, Kraka. Legenda głosi, że kopiec - grób Kraka usypany został z ziemi przynoszonej w rękawach, z czego nazwę wziął zwyczaj Rękawki.
Praktykowany był we Wtorek Wielkanocny, który dawniej był trzecim dniem świąt.

Z innych regionów pochodzi zwyczaj malowniczej Kawalkady Wielkanocnej, objazdu pól jako uroczystej procesji konnej z krzyżem i figurą Chrystusa, odbywanej pod przewodnictwem kapłana w Poniedziałek Wielkanocny, czasem w towarzystwie zaprzęgów, a kończącej się w kościele.

Jeszcze innym zwyczajem było święcenie pól przez gospodarzy. Polegało na porannym obchodzie pól i skrapianiu zagonów palmą wielkanocną zanurzaną w święconej wodzie. Towarzyszyła temu modlitwa, w skibach umieszczano krzyżyki palmowe lub ułamki palm wielkanocnych, na miedzach rozpalano ogniska i smażono jajecznicę. Zapraszano sąsiadów i spożywano ją wspólnie,świętując w plenerze.

Wtorek Wielkanocny upływał podobnie jak dzień poprzedni, ucztowano, odwiedzano się i bawiono, że w śmigusie inicjatywę przejmowały dziewczęta. Z czasem święto skrócono, dziś w kalendarzu jest to zwykły dzień pracy.

Dla Polaków Wielkanoc zawsze była świętem - symbolem. W czasach zaborów, okupacji czy mniej lub bardziej odczuwanej niesprawiedliwości, święta były okazją demonstracji przekonań i patriotyzmu, możliwością spotkań.
Wielkanoc zawiera ideę zwycięstwa dobra nad złem i odrodzenia duchowego. Tradycja uroczystego obchodzenia tych świąt przetrwała do dziś, niosąc radość i nadzieję wiosny. Także w sercach.

Reklama
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Polecane
Praca przez internet
Reklama
Konkursy
Strona autorska. anta©2007 all rights reserved.